Polish Jazz Cafe @Posk

Sobotni wieczór spędziliśmy na koncercie w Polish Jazz Cafe Posk.
Nie jestem jakimś wykwintnym melomanem i o samym koncercie dowiedzieliśmy się od znajomych. Nie oznacza to jednak, że się źle bawiliśmy...wręcz przeciwnie.
 
Kto grał? 
The Denmark Street Big Band to grupa muzyków, którzy prezentują muzykę najbardziej zbliżoną do złotej ery swingu.
Podczas ich pierwszego koncertu w tym roku wykonali ponadczasowe klasyczne utwory od Nat King Cole, Sammy Davis Juniora i wielu innych. Tej nocy zespół dodatkowo był "wyposażony" w jednego z najlepszych londyńskich wokalistów, Petera Savizon.
Show trwało ponad dwie godziny i przy każdym utworze, dzwięk saksofonu wywoływał gęsią skórkę.
Sami posłuchajcie;
Na koniec jeszcze mała ciekawostka. Polish Jazz Cafe znajdujące się w piwnicach POSKU jest jednym z najpopularniejszych tego typu miejsc w Londynie. Klub przyciąga gości z całgo świata i dumnie stoi w szeregach innych kultowych jazz maiejsc jak 606 Club, czy Pizza Express Jazz Club.
Jeżeli jesteście fanami dobrej muzyki, to koniecznie musicie odwiedzić "nasz londynski dom kultury".
trzymajcie się ciepło i do usłyszenia

Agi x

Minnie Me

Pamiętacie mój czepek/żabkę? Chciałam go odswieżyć delikatnym płukaniem w pralce i to chyba nie był najlepszy pomysł:( Niechcący zabiłam płaza:(((

Na pomoc przyszedł sklep pt. "£1", czyli wszystko za funta.
Poznajcie Minnie Mouse
Oczywiście musiałam zmierzyć:))
Ciekawa, czy myszka posłuży mi tak długo jak żabka?

Z innych ciekawostek za funta, chcę Wam pokazać kawiorowy zestaw (były rożne kolory)
Jeżeli kiedykolwiek będziecie w okolicach funciaka, koniecznie zajrzyjcie w poszukiwaniu real bargain:) Z moich obserwacji wynika, że nie wszystkie oferty są atrakcyjne i czasami w "normalnym" sklepie jest taniej. 
Byłyście kiedyś w "Poundland"? Jaki zakup był najbardziej trafiony?

Pozdrawiam Aga

Keep calm Agi, keep calm

Zapraszam na przedsmak stroju dnia z koszulką o której pisałam kilka dni wcześniej:)

Może komuś poprawi się humor:) 
Całusy
Agi x

Filmik
 

Nowe kremy Agi

Kończy się mój nawilżający krem Auriga Flavo C i szukałam jego następcy (nie zachwcił mnie specjalnie i wspomnę o nim w filme z projektm denko).
Choć rynek wypełniony jest tego typu kosmetykami, ja nie potrafiłam się zdecydować na nic. Długo się wahałam, pytałam Was o opinię i w końcu postawiłam na organiczne marki:
 Wybrałam mini wersję kremu Korres Wild Rose 24-Hour Moisturizing & Brightening Cream
i Antipodes Rejoice light facial day cream
 Najpierw ponarzekam, bo 10ml próbka greckiego kremu, którą zamówiłam z "dobrej strony" przyszła szybko, ale jest przeterminowana. Z jednej strony to tylko miesiąc, ale nie podziewałam się tego po Lookfantastic. Pisałam do nich i nic. Krem powąchałam i nie czuję nic podejrzanego, ale nie wiem...
Drugi krem, który bardzo okazyjnie znalzłam na ebayu za 1/3 ceny sklepowej jest nadal w terminie i jestem bardzo podekscytowana jego testowaniem.
O nowozelandziej marce Antipodes słyszałam wiele i nie zliczę ile razy zatrzymywałam się przy stoisku wąchjąc i analizując składy. Powodem dla którego nie zdecydowalam się na zakupy wcześniej był prejekt denko:) Twardzielka ze mnie.
Wybrałam lekki "rozświetlający" krem na dzień Rejoice Light Facial Day Cream.
Organiczny olej awocado pobudza działanie kolagenu do regeneracji, zmiękczając i nawilżając skórę. Krem pachnie słodkimi migdałami i wanilią.

Fantastyczny skład
Woda oczyszczona, woda lawendowa, guma ksantanowa, masło shea, olejek różany, olej z awokado, lej macadamia, Cetearyl Alcohol, witamina E, olej jojoba, extract z grejpfruta, zapach z olejków eterycznych, 100% naturalne.


Krem jest zamknięty w 60ml tubce. Już się nie mogę doczekać, kiedy zacznę testowanie i jak zwylke po jakmiś czasie podzielę się z Wami swoją opinią. 

Słyszałyście o Antypodach? 
Całusy 
Agi xxx

Kilka nowości od Agi

Mówiłam Wam już nie raz, że ze swoimi koleżankami zawarłam pakt (nie mylić z diabłem:P). Często wymieniamy się nowościami z naszych kosmetyczek i tak kilka dni temu Aga/Agnieleczka przywiozła mi torbę dobroci na wypróbowanie. Z całego arsenału wybrałam sobie trzy rzeczy
Od lewego do prawego, HEJJJJ

Podklad Guerlain, Lingerie De Peau, Invisible-Fusion Skin Foundation Podkład rozświetlający, ale jednocześnie matujący. Produkt ma przypominać drugą skórę i idealnie się z nią stapiać. Użyłam go raz i co tu dużo mówić, lubię podkłady Guerlain. Ten jest dość rzadki i nie ma takiego krycia jak mój Parure, ale buzia jest po nim ładnie rozpromieniona i gładka jak aksamit. 
Zdjęcie pełnowymiarowego opakowania:
W środeczku mamy kremową emulsję do mycia buzi Alverde z nagietkiem. Od dawna chciałam ją wypróbować i cieszę się, że udało mi się to bez konieczności zakupu całego opakowania, bo choć działanie emulsji jest ok, to nie podoba mi się jej zapach:( Przypomnia mi ten z Alterry i jakoś źle mi się kojarzy.
Po prawicy mamy Pukka Rozświetlająco-odżywczy Peeling do twarzy z migdałami i borówką. Przeznaczony do skóry tłustej i normalnej. Świeżo zmielone migdały i borówki delikatnie oczyszczą skórę. Amla i Gotu Kola rozświetla i nawilża. Miesza się go w zagłębieniu dłoni z żelem do mycia buzi i delikatnie masuje okrężnymi ruchami. Ma dość specyficzny ziołowy zapach, ale mi nie przeszkadza. Ponieważ użyłam go tylko raz, w tym momencie nie mogę powiedzieć na jego temat nic więcej. 

 Na koniec jeszcze prezencik od Agi (maniaczki zdrowego odżywiania).
Inspirujące przepisy na pychoty:)

To już wszystko. 
Muszę napisać, że to właśnie dzięki Adze udało mi się znaleźć podkład idealny i kilka innych drobiazgów, które zagościły na stałe w moim domu. 
Uwielbiam takie wymiany.

Macie takie kumpele z którymi dzielicie się kosmetycznymi nowościami? Ach te nasze babskie układy

Całusy i do usłysznia 
Agi xxx

Pączunio

A mówią, że rozmiar nie ma znaczenia:))
 
Takiego okazu jeszcze nie widziałam:
W porównaniu do mojej głowy
I do tych klasycznych rozmiarów
Dzięki takiemu obwarzanknowi, nawet fanki największej objętości powinny być w pełni usatysfakcjonowane. 
Mi by chyba moich włosów na czubku głowy zabrakło:))

Wypełniacz do koków w wesji gigant sprawdzi się pewnie dziewczynom o bardzo długich i grubych włosach, tylko czy one potrzebują takowego obwarzanka? 

Jeżeli wsród Was są osoby, które nie wiedzą do czego takowy gadżet służy odsyłam Was do mojego filmu sprzed lat:
Nie wiem dlaczego, ale owy "mini" pączuszek sprawił, że na mojej buzi pojawił się gigantyczny uśmiech. Może i Wam się udzieli

Trzymacie się ciepło
Agi xxx

Zima, zima, zima

Przyszła i do Lonydnu.
Paraliżuje lotniska i ruch na ulicach, but who cares?
Niektórzy nadal biegają, bo sport to zdrowie!!!
Niektórzy nie mają nart, ale nie chcą być gorsi:
Rudzikom zima też nie przeszkadza:) Jaki słodki grubasek z niego

Całusy (tylko wirtulane, bo mam skawarkę na ustach) i miłego tygodnia
Ciao 
Agi xxx

Nasz wyczekiwany Le Creuset

O czym marzą kobiety w moim wieku? 

O garnku!!!

 Tak wiem, wiem starzeję się! 
Korzystając ze zniżek przedświątecznych i faktu, że cały czas mięliśmy do wykorzystania ślubny prezent zdecydowaliśmy zainwestować w nic innego jak, uwaga naczynie kuchenne hehhe

Przedstawiam Wam nasz piękny, smukły, satynowy żeliwny garnuszek
Firma Le Creuset powstała w 1925 r. na północy Francji i specjalizuje się w produkcji emaliowanych naczyń żeliwnych.
Le Creuset stosuje tradycyjne techniki (wiele operacji wykonywanych jest ręcznie) produkcji i każde naczynie jest odlewane w jednorazowej formie wykonanej ze sprężonego sypkiego piasku.
Żeliwo zapewnia równomierne rozprowadzenie ciepła i długie utrzymywanie wysokiej temperatury. Naczynie nie rdzewieje i gotowane produkty nie przywierają do dna.
 Naczynia Le Creuset mogą być stosowane na wszystkich rodzajach kuchenek (gazowej, elektrycznej, ceramicznej i indukcyjnej) w piekarniku i zmywarce.

Nie marnując chwili zabrałam się na przygotowanie gulaszu. Największą zaletą tego typu naczyń jest możliwość rozgrzania ich do bardzo wysokich temperatur, co w efekcie znacząco poprawia walory smakowe przygotowywanych w nich potraw. 
Wiem, że części z Was będzie cieżko uwierzyć jak garnek może wpłynąć na smak potrawy, ale uwierzcie mi, że może. 
Nasz żeliwniaczek jest bardzo ciężki i musicie uważać, alby niechcący nie upuścić pokrywki, bo zmiażdżony paluch u stopy gwarantowany.

Zaletą , o której muszę wspomnieć jest dożywtownia gwarancja!!! Rozmawiałam z ekspedientką w sklepie i ta zapewniała mnie, że nadal używa naczynia, ktore należało do jej babci:) Przy odpowiedniej pielęgnacji (czyli właściwie jej braku), będzie służył naszym dzieciom. Jedyne na co zwróciła mi uwagę, to nie powinno się narażać emalii na nagłą zmianę temperatur, bo może popękać. Nie wpłynie to na jakość gotowania, ale estetycznie już nie będzie tak pięknie.

Przyszła kolej na wady...niestety koszt. Kiedy pierwszy raz sprawdziłam ceny tych naczyń to myślałam, że to jakiś żart. Czytałam wiele opini kucharzy, kur domowych i osób, które po prostu lubią gotować i 99% z nich wypowiadało się pozytwynie o tej marce. Biorąć pod uwagę stosunek jakości i lat użytkowania do ceny chyba nie jest tak źle.
Niestety koszt takiego naczynia w Polsce jest znacznie większy:(( Nie wiem, czym jest to spowodowane:(
My za nasz Le Creuset zapłaciliśmy bonem, który był prezentem ślubnym. Już na zawsze będzie mi przypominał o osobie, która go nam podarowała:)

Naczynia tej francuskiej marki często można dostać w TKMaxxie, ale nigdy nie spotkłam się tam z ich żeliwnymi garnkami. 

Nie wspomniałam jeszcze o szerokiej gamie kolorystycznej i chyba ich najbardziej rozpoznawalnym pomarańczownym kolorze (volcanic). 

Jeżeli wsród Was są osoby, które kochają gotować i robią to namiętnie pewnie teraz poważanie będę się zastanwiać nad zakupem tego kuchennego gadżetu. Przepraszam:)

Nie zrobiłam zdjęcia gotowego dania, bo nawet nie zdążyłam:) Gulasz wołowy z komosą ryżową (quinoa) zniknęły z talerzy w przeciągu kilku minut:) 

Pozdrawiam Was cieplutko
Aga xxx

Ps. Muszę Wam powiedzieć, żebyście nigdy nie zamawiali nic ze strony Debenhams. Na dostawę czekaliśmy ponad miesiąc i na nic telefony i maile...

Słodkości z USA, Iralndii i koszulki dla mam

Głównym celem naszej wycieczki do Asdy (jeden z supermarketów w UK) był zakup koszulki dla ciężarówki:)
Na miejscu okazało się, że w tym oddziale tego sklepu koszulek nie ma:( 

Korzystając z okazji "przeszliśmy się" pomiędzy półkami. 

W każdym supermarkecie mamy działy z żywnością z różnych zakątków świata...w tym Polski (jeden z największych:)

Jakże się ucieszyłam, kiedy moim oczom okazały się przysmaki z USA i Irlandii.
Reese's to słodycze, których "bazą" jest masło z orzeszków ziemnych. Słodkie i słone w jednym. Me likey

Gav wybrał Tootsie w rozmiarze mini...nigdy wcześniej ich nie próbowałam i moim zdaniem to takie nasze toffi ciągutki:) Mogą być, ale szału nie ma.

No i wspomnienie moich początków w Londynie i pierwszej pracy w irlandzkim pubie. Serowo-cebulowe Tayto's, które często stanowiły jedyny posiłek w ciągu długiej nocy. 
Niby małe rzeczy, a cieszą:)

Przeglądając stronę Asdy znalzłam jeszcze jedną ciążową koszulkę:)
 Od miesięcy nie kupiłam sobie nic "głupiego" i chyba mam ochotę zaszaleć. Tylko którą wybrać?
Gavin twierdzi, że koszulka nr 2 może wywołać dwuznaczne reakcje wśród połóżnych.
 Co myślicie? 
Ps. Nie jestem to posh!!

No i koniecznie napiszcie mi jakie specjały polecacie z innych zakątków świata:)

Całusy Aga xxx

Wyciskacz

Dostałam go od kumpeli z PL i używam regularnie. 
Śmieszne urządzonko, ale sprawdza się idelanie. Wyciskam wszystko co popadnie: pasty do zębów, maseczki w tubce...

do ostatniej kropli...dla osiągnięcia lepszego efektu tubkę jeszcze można potem rozciąć...
Mała rzecz, a praktyczna...zielony kolor cieszy oko.
Nie wiem, czy jeszcze dostępna w Oriflame, ale na pewno można znaleźć jego odpowiednik.
Też lubicie wyciskać do ostatniej kropli?
Całusy Aga xxx

MUA Fur Effect Nails, czyli futrzakowe paznokcie

Na paznokciach była już rybia ikra, przyszła kolej na inne zwierzaki. Tym razem futerkowe wrauuu.
MUA Fur Effect Nails
Zdjęcie ze strony MUA
Podobnie jak w przypadku kawioru, firma MUA ściągnęła pomysł od Ciate i ich Velvet Manicure, zmieniła się tylko gama kolorystyczna i cena.

Jeżeli macie ochotę zobaczyć recenzję zestawu Ciate, to po raz kolejny posłużę się Urbi (jest niezastąpiona w te klocki) link.

 Sposób użycia:
I filmik z instruktażem efektem końcowym:

W płaskim plastikowym pudełeczku zamknięte jest 1.5g pluszakowego pyłu, który w przyliżeniu wygląda tak:
Jedyne co mnie zastanawia to rożnica w cenie na stronie (£2) i w sklepie (£3), ale może się nie znam...nie wiem. 
Na misiakowe paznokcie miałam ogromną ochotę, ale po raz kolejny zdrowy rozsądek wygrał i wszyłam ze sklepu tylko z golarkami (pierwotny cel wizyty). No bo w sumie co zostanie po futerku jak umyjemy dłonie bądz naczynia?

Co myślicie o takim sposobie ozdoby paznokci? Idelane na wyjątkowe wyjście, ale chyba bardzo niepraktyczne:(
Całusy
Agi

Nail Constellation, czyli tańsza wersja kawioru Ciate

Podczas jednego z moich ciężarnych, żółwich spacerów zajrzałam do Superdrug i moją uwagę przykuła szafa MUA (Make Up Academy), a konkretnie cudeńka do ozdoby paznokci.
Wiele, wiele z Was pytało mnie , czy może testowałam słynny kawior od Ciate, o którym pisała Urbi link
Ciatowska irka kusiła mnie, ale zdrowy rozsądek mówił, że za tę cenę chyba nie warto...czułam, że na moich paznokciach nie przetrwa nawet dnia. 
Ucieszyłam się jak głupi do sera, kiedy na półce zobaczyłam "paznokciową/gwiezdną konstelację" za frakcję ceny.
Kulki 3d są dostępne w pieciu kolorach, a ich nazwy to znaki zodiaku:
Zdjęcie ze strony MUA

Sposób aplikacji:
Kolory z bliska

Na stronie MUA znalazłam też filmik z instrukcją obsługi i efektem końcowym:

W słoiczku z aplikatorem mamy 14g kuleczek i kosztują nas £3.
Żeby nie fakt, że 3D mani i opieka nad dzieciątkiem nie idą w parze, nie kupiłam...ale Wy może się skusicie.

W następnej notce, pokażę Wam jeszcze jedną nowość paznokciową...coś futrzakowego:)

Pozdrawiam 
Agi

PS. Wiem, że nie powinnście mieć najmniejszego problemu ze znalezieniem kawioru w PL. Polecam sprawdzenie osiedlowych drogerii i allegro.

Ciekawa aplikacja dla mam "Moje dziecko"

W dzisiejszych czasach prawie każdy z nas ma "mądry telefon", młode mamy też:)

Została mi polecona ciekawa aplikacja i może któraś z Was będzie chciała skorzystać.


 Podzielona na rozdziały jak książka, jest jej nowoczesnym odpowiednikiem


Ciekawy dział z filmikami instruktażowymi


Co najciekawsze aplikacja jest darmowa:)) happy days

Korzytacie z takich nowości, czy jednak wolicie tradycyjne książki i poradniki?

Pozdrawiam
Agi