OPI Crystal File, czyli kryształowy pilniczek do paznokci

Czasami, kiedy mam wolne pozwalam sobie na odrobinę szaleństwa i do śniadania oglądam "dziwne" programy telewizyjne. 
Kilka dni temu na QVC Beauty mówili o kryształowych pilniczkach do paznokci. Przypomniał mi się jeden z moich piewszych filmów, jakie nagrałam na YT, w którym mówiłam o pielęgnacji pazurków: nie mogę dodać okienka z filmem:(( tylko link http://www.youtube.com/watch?v=z8OTHxqKxFk
To było trzy lata temu...film nagrany kamerą z mojego macbooka:)) Stare dobre czasy:) Jak ja się zmieniłam...mniejsza z tym...dziś nie o wspomnieniach, tylko pilniczku.
Nie wiem, czy uwierzycie, ale dzień po nagraniu tego filmu niechcący nastąpiłam na OPI-aka i połamał się. Nie odkupiłam go, aż do zeszłego tygodnia (głupia ja).
Zamówiłam go na ebay i kosztował £7.50 (darmowa przesyłka), przyszedł następnego dnia. Świetny serwis! Crystal File przychodzi w plastikowej tubce, która jest jego domem. 

Producent mówi, że jest to najdoskonalszy pilnik do paznokci naturalnych. Powierzchnia opiłowująca jest bardzo twała (technika specjalnie hartowanego szkła pozwoliła na stworzenie niezniszczalnej powierzchni ścierającej) i w tym samym czasie ultra-delikatna, zapobiega zadzieraniu i rozdwajaniu płytki paznokcia.  Zrobiony z 100% nieporowatego szkła, można go dezynfekować i odkażać.

Ja od siebie mogę tylko dodać, że zgadzam się w zupełności z tym co mówi producent. 
Płytka paznokcia zbudowana jest z kilkuastu warstw i tradycyjny pilnik może (nie musi) szarpać brzeg paznokcia. Kiedy końcówka paznokcia jest nadszarpinięta, nawet zwykłe mycie naczyń może spowodować ich przesusznie i rozdwajanie (woda dostaje się pomiędzy płytki). Może któraś z Was zaobserwowala ten problem u siebie? Zastanówicie się w jaki sposób i czym piłujecie paznokcie.

Pilnik można używać również na mokro. Jest to jeden z gadżetów, która każda z nas powinna mieć w swojej kosmetyczce. Wiem, że na rynku jest wiele firm oferujących pilniczki kryształowe. Ja wróciłam do tego, bo sprawdzał się trzy lata temu i wiem, że będzie mi służył na lata (oczywiście jeżeli go nie rozdepczę).

Jakie są Wasze ulubione pilniczki i polerki do paznokci? 
Pozdrawiam Agi

Zakupy w Melvicie

Obiecana fotorelacja z mini zakupów:

Zestaw podrożny, który można dopasować wg własnych potrzeb. Do wyboru mini hydrolaty, nadzywczajne wody, żele do mycia ciała, mydełka itp...
Ja zdecydowałam się na:
✭Wodę różaną z atomizerem, idelana do torebki,  fantastycznie odświeża i nawilża spragnioną skórę:))
✭Moją ukochaną nadzywczajną wodę, o której pisałam tu
Kremowy żel do mycia buzi z wyciągiem z jałowca, klonu i brzozy, który zawiera także perłowy wosk z jojoba i krzemionkę. Oryginalnie przeznaczony dla mężczyzn, ale Gavin się ze mną podzieli...będę używała go raz na jakiś czas w formie peelingu.
Cały zestaw kosztował £12 i mieszka w bawełnianym woreczku. W środku jest jeszcze 10% zniżka na jakikolwiek pełnowymiarowny produkt, który spodobał się nam najbardziej z całego trio. 
Niestety nie można kupić mini kosmetyków indywidualnie:( 

Już prawie przy wyjściu zdecydowałam się (m.in. za namową Agnieleczki) na serię dwudziestu ampułek z mleczkiem pszczelim. 
Mleczko pszczele jest substancją produkowaną przez pszczoły i tylko królowa ma przywilej jej spożywania. Jest bogate w aminokwasy, witaminy z grupy B (zwłaszcza witamina B5), minerały, pierwiastki śladowe i oferuje niezwykłe właściwości rewitalizujące i stymulujące.
Mleczko pszczele wzmacnia system odpornościowy, dając witalność i energię.
 W pudełeczku jest 20 ampułek ze złotym płynem. Dzięki zawartości syropu klonowego i naturalnego ekstraktu z pomarańczy jest przepyszny w smaku. Można go podawać dzieciom i osobom starszym.
 Zalecany jest jako 20-dniowa kuracja/lek, szczególnie, gdy zmienia się sezon. Ja myślę o okresie jesienno-zimowym. Przeczytalam tyle pozytywnych zdań o tym specyfiku i jestem bardzo ciekawa efektów.

Dostałam też prezent od Bena/sprzedawcy. Nie wiem czy pamiętacie, ale jakiś czas temu pokazywałam Wam wodę różnaną z tejże firmy, taką w dużym, szklanym opakowaniu. W UK sprzedaje się je z wygodnym atomizerem, we Francji nie:(( Ben przelał mi tester i podarował pustą butelkę;) Happy days
To już wszystko...
Co myślicie o moich zakupach, zainteresowało Was coś?
Pozdrawiam i miłej niedzieli 
Agi

Konsultacja w Melvicie

Wczoraj za namową koleżanki udałam się do firmowego sklepu "Melvity" w celu przebadania stanu mojej skóry. Butik znajduje się w sercu Covent Garden (dzielnica Londynu krórej odwiedzenie jest koniecznością). Ben (jeden ze sprzedawców) stał w wejściu z butelką schłodzinej wody różanej i oferował orzeźwienie...

Przyznam, że nie wiedziałam o tak szerokim asortymencie tej marki:
Dobrze już znane nadzywczajne wody
Żywa ściana i degustacje miodu i herbatki:
Stacja badawacza:
Przy niej zatrzymam się na dłużej i opowiem Wam krótką historię:) 
Za pomocą korneometru pani sprawdziła stopień nawilżenia w obszarze warstwy rogowej. Pomiarów dokonuje się , wykorzystując zjawisko półprzewodnictwa elektrycznego i pojemności elektrycznej. Jest to urządzenie służące do monitorowania stanu skóry przed zastosowaniem miejscowych preparatów kosmetycznych, leków w postaci maści i kremów ...itd i po ich zastosowaniu. 
Pierwszy odczyt (z makijażem) pokazał 6.1, nie jest źle, ale ideał to 6.5-7.5. 
Krótki wywiad i zabraliśmy się za demakijaż...tu pojawił się problem (Cleansing Milk Floral Bouquet).
Skóra zaczęła delikatnie szczypać, potem piec. Od razu wiedziałam, że coś jest nie tak. Koleżana siedząca naprzeciw zrobiła oczy jak pięć złotych...wtedy moja skóra na buzi już "płonęła". 
Muszę przynać opanowanie pani przeprawadzającej badanie, bo zareagowała od razu i usunęła mleczko wodą micelarną. Szybko nałożyła łagodzący olejek wymieszany z wodą różaną. 
W tym momencie odwiedziła nas kolejna koleżanka i jej oczy też z natury duże, mało co nie wyskoczyły z orbit. Wyglądalam jak świnka PIGI.
Dobrze, że nie opuścił mnie dobry humor. Nauczona doświadczeniem, wiem, że uczulenie zniknie po  kilku godzinach;)

Analizując skład użytego kosmetyku doszłyśmy do wniosku, że powodem mojej reakcji uczuleniowej była zawartość zmielonej skórki z aloe vera (rok temu spotkało mnie to samo, po maseczce z Alterry). 

Natialie było trochę głupio, ale żadna z nas nie spodziewała się, że tak może skończyć się moja przygoda z Melvitą;))

Podumowanie badania wyglądało tak:
 Nawilżenie wzrosło do 66.
Dokonałam też mini zakupów i o nich napiszę w przyszłej notce. 

Marał z historii: naturlane kosmetyki też uczulają (w sumie to one zawierają więcej substancji aktywnych) i muszę o tym pamiętać. Skóra z aloesu jest na mojej czerwonej liście.

Podrażnienie zeszło po kilku godzinach...dziś cerze dałam odpocząc i ograniczyłam makijaż (przekonacie się jutro na włane oczy, bo nakręciłam mini filmik).

Zapomniałam napisać, że specjalnie na kilka dni przed wizytą zaprzestałam używać jakikolwiek kosmetyków do pielęgnacji buzi (oprócz olejku do zmywania makijażu).

Pomimo efektu świnki, do Melvity na pewno wrócę, może już bez eksperymentów.

Czy Wam też kiedyś przytafiła się taka przygoda? Uczuliło Was coś po kilku sekundach od nałożenia na skórę? 
Pozdrawiam i do usłyszenia
Różowa na buzi Agnieszka:))


Znicz olimpijski

18 maja, prosto z Grecji, przybył do Wielkiej Brytanii płomień olimpijski. Już dzień po, wyruszył na 70 dniową sztafetę olimpijską, wprowadzając emocje igrzysk do każdego zakątka UK.
Płomień olimpijski jest symbolem pokoju, jedności i przyjaźni. 
 Został niesiony przez 8000 specjalnie wybranych do tego osób. 
Miliony ludzi na terenie całego kraju wyszło na ulicę by brać udział w tym niecodziennym wydarzeniu. Przyjazna atmosfera, oklaski, okrzyki i radość to tylko niektóre z emocji, które udzielają się każdego dnia. 

Pochodnia już w piątek zakończy swoją podróż na ceremonii otwarcia Stadionu Olimpijskiego, oznaczając tym samym oficjaly start igrzysk. Płomień będzie skrzył, aż do ceremonii zamknięcia, co oznacza koniec igrzysk:(

Mieszkańcy Londynu i okolic już od miesiecy narzekają na tłumy turystów, wzrost cen, nieuniknione korki i tysiące innych małych rzeczy, które mieszkańcom metropolii uprzykrzą życie na ponad dwa tygodnie. Ohh well jakoś przeżyjemy i ja już czuje podniecenie. Nie mam biletów na żadną z konkurencji sportowych, ale będę śledzić je na bieżąco w TV. Może uda nam się wybrać do wioski olimpijskiej. Chcielibyście zobaczyć taki film?
Pozdrawiam i do usłyszenia:)

Agi

Mini spa rodem z Wysp Bora Bora

Nie ma jak rozpocząć upragnione wakacje od wieczoru "piękności". 
Kąpiel, peeling ciała i testownie nowych produktów.
Przyszła paczka z http://www.e-naturalne.pl/ z brakującym serum, odżywką do włosów, którą wypatrzyłam na włosowych blogach:)
Serum już rozrobiłam, niestety brakuje mi jednego dodatkowego składnika do przyrządzenia odżywki do włosów:((

W kopercie czekała też na mnie niespodzianka: Peeling enzymatyczny z owoców tropikalnych link i
Peeling polinezyjski z wyspy Bora-Bora link.
 Na wyspach Bora Bora nigdy nie byłam, ale kiedy otworzyłam pudełeczko, poczułam się jak na wakacjach. Kokos hmmm
Peeling rozrobiłam z hydrolatem:
i rozprowadziłam na oczyszczonej buzi. Piasek jest wyczuwalny pod palcami, dlatego nie polecałabym mocnego tarcia. 
 
Pisząc ten post siedzę i głaskam się po mięciuchnej buzi. W tym momencie nie mogę powiedzieć o peelingu nic więcej, ale pewnie usłyszycie o nim w moich przyszłych filmach, bądź notkach. Produkt może być stosowany na całe ciało w szczególności w miejsca gdzie możemy mieć problemy ze zrogowaciałą skórą na łokciach, stopach i kolanach.

Jeżeli używałyście tego lub podobnego wynalazku, to dajcie mi znać jak się u Was sprawował. 

Pozdrawiam i do usłyszenia.
Agi

Brighton

Jedną z tradycji szkoły, w której pracuję, jest coroczna wycieczka do Brighton. Miejscowość oddalona jest o ok. 80km od Londynu (w zależności skąd jedziecie of course). 
Cechy charakterystyczne Brighton to kamienista plaża i molo (wybudowane w 1899roku).
Choć nie przepadam za kamieniami na plaży, bo uniemożliwiają swobode poruszanie się na bosaka (są i na to sposoby), to nic nie relaksuje mnie bardziej niż szum morza, lekka bryza i delikatne słoneczko.
Udało nam się zamówić specjalną pogodę (w zeszłym roku lało cały dzień:(() 
Chwile spędzone na plaży-bezcenne, szczególnie lunch i głodne ptaki, które w locie podstępnie ukradły kanapkę z ręki mojej koleżanki!!!!
 Wróbelki elemelki to nie są:))
Brighton Eye:
 I słynne molo:
Molo The Marine Palace i Brighton Pier, znane jako Palace Pier mierzy sobie 524 metry. Bardzo często odwiedzane przez turystów, stanowi także centrum rozrywki dla rodzin. Obiekt wyposażony jest w restauracje, bary, arkadowe sale oraz wesołe miasteczko. Zgadnijcie gdzie spędziliśmy najwięcej czasu?
Po kilku godzinach szaleństwa marzyłam tylko o gorącej czekoladzie 
Powrót do Londynu zajął nam kilka godzin przez tradycyjne korki, ale było warto. W domu zorientowałam się, że spaliłam sobie przedziałek na głowie. Muszę zapamiętać na przyszłość, że nawet przy lekkim słonku trzeba nakladać tam krem. 
Dopingowanie dzieciaków na karuzelach też nie pomogło moim strunom głosowym i przypuszczam, że kilka dni zajmie mi ich dojście do siebie.
Miłego weekendu. Ja szykuję się na babskie popołudnie i wieczór:))
Ciao 
Agi 

Paczka Alverde ze Slovenska

Dzięki uprzejmości mojej przyjaciółki ze Słowacji, stałam się szczęśliwą posiadaczką kilku produktow do pielęgnacji ciała z firmy Alverde.
- pomadka do ust z wyciągiem z oleju jojoba, oleju z kiełków pszenicy i nagietka. To już moja druga-uwielbiam

- Masło do ciała z olejem z orzeszków macadamia i organicznym masłem shea. Jeszcze nie używałam, czekam na zimowe miesiące.

- Oliwka do ciała z wyciągiem oleju z dzikiej malwy, oleju z wiesiołka, oleju jojoba i oliwy z oliwek. Ma niesamowity zapach i aplikuję go każdego wieczoru po kąpieli. Uwielbiam.

- Arganowo-migdałowy olej do włosów. Fantastyczny skład: olej arganowy, organiczny ekstrakt z korzenia łopianu, który wzmacnia włosy, organiczny olejek migdałowy sprawia, że ​​włosy są giętkie i nadaje im jedwabisty połysk. Producent poleca użycie na dwojaki sposób: można nim olejować skórę i włosy przed myciem, bądź nakładać go w te same miejsca na już umyte włosy. W przypadku tego drugiego trzeba uważać, jedna kropla za dużo i tłusta czupruna gwarantowana. Idelanie sprawdza się na końcówki. 

- Kremowy żel pod prysznic z papayą i rokitnikiem. Olej z rokitnika zwyczajnego ma właściwości nawilżające, organiczny olej sojowy oczyszcza skórę nie wysuszając jej. Żel ma obłędny, świeży zapach i od trzech tygodni grzecznie czeka na swoją kolej. Będzie idelany na lato (którego jeszcze nie ma).

To już wszystko z paczki. Jestem chyba uzależniona od strony DM i z chęcią wypróbowałabym wszystkie kosmetyki marki Alverde. W UK nie ma sklepu ani drogerii, która w tak atrakcyjnych cenach oferuje takie cudeńka. 
Wykorzystałam jeszcze biedną Szavke i jej mężczyznę życia i już za 3 tyg w Polsce będzie czekała na mnie kolejna niespodzianka:)) Dziękuję x

Co Wy najbadziej lubicie z Alverde? Może wolicie nasz polski odpowednik z Rossmana? Napiszcie mi koniecznie, bo zaczynam robić listę zakupów:)
pozdrawiam
Agi
 

Ostra sprawa, czyli moje ulubione maszynki do golenia

Wiem, że temat depilacji interesuje Was bardzo...szczególnie teraz, latem. Ja specjalistką w tej kwestii nie jestem, ale mam swoje ulubione produkty i chciałabym się o nich wypowiedzieć. 
Mój podstawowy zestaw od lat wygląda bardzo podobnie:
Próbowałam maszynek z różnych półek cenowych i za każdym razem z podklulonym ogonem i podrażnoną skórą, wracałam do dwóch, które uwielbiam. 
Najdłużej w mojej kosmetyczce gości golarka firmy Wilkinson Intuition z wbudowanym mydełkiem ułatwiającym łatwe i dokładne golenie (w tym momencie mam wersję z naturlanym aloesem i wiatminą E).
Mój model ma cztery ostrza i używa się jej z ogromną przyjemnością. Nie ma potrzeby stosowania pianek, mydła, czy żelu do mycia ciała. Mydełko oczywiście się zużywa w zależności od częstotliwości użytkowania. Ja nie golę nóg codziennie (komuś może się to wydawać straszne, ale nie czuję takiej potrzeby), więc mi starcza na tygodnie. Oczywiście możecie dokupić zapasowe wkłady, ale te bardzo często są droższe niż cała maszynka:(( Zawsze czekam na promocję. Tą z obrazka kupiłam za 3 funty:)) 
Kolejną ulubienicą jest golarka Venus Breeze od Gillette
Zgrabna rękojeść i fantastyczna jakość. Zamiast mydełka, mamy żel, który się sprawdza podobnie. Podobnie jak w przypadku Intuition, zawsze udaje mi się je znaleźć w specjalnej cenie i stąd różne rączki (nigdy nie ma specjalnej oferty na wkłady:((((.

Dla porównia dwie obok siebie:
Venus lubię zabierać na wyjazdy, bo zajmuje mniej miejsca w kosmetyczce.

Zapomniałam wspomnieć, że nawet kiedy mydełko/żel się skonczy, maszynka cały czas nadaje się do użytku...wtedy stosuję pianki i odżywki do włosów. No właśnie, pewnie się zdziwiłyście kiedy zoabczyłyście bananową odżywkę do włosów na zdjęciu. Ten trik stosuje od lat, wtedy kiedy chce się pozbyć odżywek, które nie sprawdziły się na głowie. Poważnie, świetnie zmiekczają skórę i zmniejszają podrażnienie przy goleniu. 
Tradycyjnie stosuję też specjalną piankę Satin Care, jest gęsta, treściwa i ładnie pachnie. 

Wiem, że część z Was lubuje się w męskich maszynkach i piankach i wcale się Wam nie dziwię. Pewnie też stosowałabym męskie, ale nie chciałabym przyłapać Gavinowskiego z moją i na odwrót. Woja domowa gwarantowana. 

Na koniec chciałabym Was zapytać o radę. Myślę o zakupie zestawu do woskowania... i nie wiem na co się zdecydować...myślałam o tym:
Będę bardzo wdzięczna za jakiekolwiek rekomendacje. 
Pozdrawiam Was cieplutko i do do usłyszenia.
Agi

Revlon Just Bitten Kissable Balm Stains

W zeszły weekend w Bootsie wypatrzyłam kilka nowości z firmy Revlon.
Na pewno słyszałyście o Clinique Chubby Stick Moisturizing Lip Colour Balm. Wygląda na to, że większosć firm kosmetycznych na rynku będzie miało swoją wersję tego nawilżającego balsamu, który nadaje minimalny kolor i połysk ustom.
Wersja Revlon kosztuje prawie trzy razy mniej (niż Clinique), więc jeżeli macie ochotę się skusić, to przypuszczam, że teraz jest na dobry czas. Opakowanie jest identyczne i mogę się założyć, że zawartość też. Mnie Chubby jakoś specjalnie nie zachwycił, ale może dlatego, że spodziewałam się czegoś więcej za tą cenę? Dostępne kolory z marki Revlon:
Zdjęcie z netu

Co myślicie o takich grubaśnych kredkach/pomadkach/błyszczykach do ust?
Pozdrawiam Agi

Santa Maria, czyli nasza mini guilty pleasure

Jest jedna włoska pizzeria do której uwielbiamy wracać i robimy to dość często (oczywiście w miarę rozsądku). Santa Maria jest jedną z najlepszych pizzeri w Wielkiej Brytanii i ja śmiem rzec, że jak na mój gust pobija i te we Włoszech (doświadczenie z miesiąca miodowego). 
Restauracja jest minaturowych rozmiarów przez co kolejki do wejścia są na porządku dziennym. W kąciku znajduje się opalany drewnem piec. No i co zawsze zamawiamy?
Trochę monotonnie, ale "znaleźliśmy" już swój smak:))
Bruschetta
Chlebek czosnkowy zapiekany z mozarellą
Ulubieńica Gava-San Matia: buffalo mozzarella, olej truflowy, trufle, grzyby i nie pamiętam co jeszcze, ale bez niej normalnie się życ nie da:))
Ja zamiawiam rożnie, każda mi smakuje:))

Na koniec pochwalę się jeszcze nowym ocieplaczem, który sprawdzi się idelanie tegoroczego lata:///
Jeżeli będziecie w okolicy, to musicie koniecznie tam zajrzeć. 
PS. Ostatnio w szkole rozmawiałam z dzieciakami na temat jakie dania są ich ulubionymi i sama złapałam się na tym, że nie potrafiłabym wybrać jednej, jedynej rzeczy...ohh well...życie jest za krotkie żeby się tym przejmować.

Jakie kuchnie najbardziej cieszą Wasze podniebienie? Czy jest coś co mogłybyście jeść do końca życia, każdego dnia?

Pozdrawiamy smakowicie i do zobaczenia.
Agi

Ciekawostka przyrodnicza

Późnym wieczorem, w drodze do domu na naszym murku wypatrzyłam spragnionego osobnika:
Był tak zajęty spijaniem z szyjki, że nawet się nie zorientował, że ktoś mu po oczach świeci.
 Czego chcecie? Ślimak nie wielbłąd, pić musi:))
Mam nadzieję, że nie zabłądził w drodze do domu:)) Temu dobrze:)
Miłej niedzieli kochani:)
Pozdrawiam
Agi

Paczka z e-naturalne

Kilka tygodni temu skontaktowała się ze mną Pani Agnieszka ze sklepu http://www.e-naturalne.pl/, z zapytaniem, czy nie chciałabym wypróbować kilku pozycji z ich asortymentu.
Jako, że ostatnio kocham się w domowej roboty kosmetykach, ucieszyłam się i zgodziłam. 
 
Do zawartości paczki w dużej mierze przyczyniła się Pani Aga i oto co mi wybrała:

Hydrofilowy olejek myjący do cery wrażliwej: shea (karite), argan link.
Już rozrobiłam i testowałam. Poradził sobie z wodoodporną maskarą Clarins. Na skórze pozostawia delikatny film (za sprawą oleju arganowego), ale jest to przyjemne oczucie. Przypuszczam, że idelanie sprawdzi się przy wieczornym demakijażu. Więcej za jakiś czas.
 Serum intensywnie nawilżające: algi, NMF, kwas hialuronowy, hydromanil link. Też rozrobiłam, ale o efektach jeszcze mówić nie mogę...
Zaszła też mała pomyłka, bo powinnam dostać lekkie serum przeciwzmarszczkowe, a dostałam Lekkie serum nawilżające z ekstraktem z noni, hydromanilem i olejem avocado link. Tego jeszcze nie rozrobiłam... 
W paczce było jeszcze kilka olejów:
  • Skwalan link - nigdy wcześniej o nim nie słyszałam, ale zapowiada się ciekawie. 
  • Olej z pestek truskawek link 
  • Olej z pestek malin link w koncy sprawdzę jego działanie, bo ostatni mim się zgubił, będzie mi służył na włosy i skórę jako ochrona przed słoncem
  • Olej arganowy link o nim chyba więcej mówić nie muszę:P
  • Olej z kiełków pszenicy zimnotłoczony link został mi polecony jako świetny olejek w walce przeciwzmarszczkowej
  • Olej z ziaren baobabu zimnotłoczony - ECOCERT link mam go też z polecenia, wszechstronne działanie.
Ogromny plus za to, że oleje przychodzą w ciemnych buteleczkach. Etykiety są przejrzyste i jasno opisane.  

Ja w tym momencie zabieram się za testowanie. 
Oczywiście jeżeli już miałyście doświadczenie z powyższymi produktami, to z chęcią wysłucham Waszych opinii.
Pozdrawiam
Agi x